Sklep internetowy korzysta z plików Cookies zgodnie z celami określonymi w Polityce Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików Cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Więcej szczegółów znajdziesz w polityce Cookies.

Mark



Milly Home: Na pierwszy rzut oka Twoje obrazy nie pokazują niczego wyjątkowego, co chciałeś osiągnąć w ten sposób?
Mark: W szkole uczą nas interpretacji dzieł sztuki. Wszechobecne pytanie "Co artysta miał na myśli?", nie ma sensu. To bez znaczenia, co ja, artysta, myślałem, tworząc obraz. Odbiorca ma prawo dostrzec w nich, co tylko podpowie mu serce. Zwykle spogląda na dzieło przez pryzmat własnych doświadczeń i emocji, poprzez swoje pragnienia, dając obrazowi drugie życie. To jest piękne i dlatego właśnie wolę pracować z kolorami, a nie z oczywistymi obiektami.

Milly Home: Ale czy uważasz, że kolor wystarczy, aby odbiorca cokolwiek dostrzegł?
Mark: Oczywiście, kolor to podstawowy język sztuki. Daje mnóstwo możliwości obrazowania uczuć. To ekscytujące, przygotowywać nowe zestawienie kolorystyczne, które nie jest obciążone żadną historią, jak noworodek, który dorasta w domu odbiorcy wraz z jego rodziną i pasjami.

Milly Home: Czy używasz niektórych kolorów częściej niż innych?
Mark: Intuicyjnie zwykle sięgam po czerwień. Częściowo wiąże się to z jego dwoistością. Z jednej strony to kolor miłości, namiętności i intymności, z drugiej - to krew i strach.

Milly Home: Czy kolory powinny do siebie pasować?
Mark: Nie, ograniczanie się do utartych schematów niszczy wyobraźnię. Zamiast odkrywać swoje wnętrze, godzimy się na stereotypy. Warto pomyśleć kreatywnie i połączyć na próbę czerwony z zielonym. Uwierz, świat się nie zawali, a błędy prowadzą do wielkich odkryć.

Zobacz więcej:
Chili
Freja
Gade
Jannic
Julie
Line B
Mark
Milla
Oline
Peter
Thykjaer